Świetna okazja czy niezły przekręt, czyli o polisolokatach słów kilka

Jakiś czas temu uśmiechnęło się do mnie szczęście i choć nie sądziłam, że to możliwe udało mi się wygrać w loterii radiowej całkiem sporą sumę pieniędzy. Postanowiłam rozsądnie rozdysponować pieniądze i w większości pomnażać na odpowiedniej lokacie. Całkiem przypadkiem natknęłam się na bardzo korzystną ofertę polisolokaty.

Polisolokaty – oszustwo doskonałe

moje polisolokaty to oszustwoDeklarowane oprocentowanie miało być tu niemal pięciokrotnie wyższe niż na zwykłej lokacie. Nie wahałam się długo i zadzwoniłam pod numer ze strony internetowej. Tam niezwykle miła konsultantka umówiła mnie na rozmowę z doradcą już następnego dnia i to w moim domu. Przemiły Pan przedstawił mi wszystkie warunki umowy i odpowiedział na każde moje pytanie. Do południa załatwiliśmy wszystkie formalności i moje pieniądze na polisolokatach zaczęły dla mnie zarabiać. Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało. W niedługim czasie jednak zorientowałam się, że moje polisolokaty to oszustwo. Byłam zaślepiona przez, aż przesadnie miłą obsługę klienta, wyszkoleni pracownicy doskonale wiedzieli jak mydlić mi oczy i poprowadzić rozmowę tak, żebym przypadkiem nie zadała niewygodnego pytania. Dopóki wedle ich woli opłacałam wszystkie koszty związane z obsługą konta i nie tylko, kontakt z firmą był bez zarzutu. Natomiast, kiedy zaczęłam mieć wątpliwości co do tej inwestycji sytuacja diametralnie się zmieniła. Rozmowy były krótkie, lakoniczne i nieprzyjemne. Później, kiedy postanowiłam zerwać umowę, nasz kontakt ograniczył się jedynie do korespondencji listownej.

Całe to oszustwo okazało się bardzo misternie przygotowane i wiem już, że będę miała duży problem z odzyskaniem moich pieniędzy. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale sama jestem sobie winna. Jest to dla mnie nauczka aby nigdy nie podejmować decyzji na fali emocji.